Dotarliśmy do miejscowości Puno nad jeziorem Titicaca. Jest to najwyżej położone jezioro na świecie, ponad 3800 m npm, znajduje się na granicy Peru i Boliwii.
Spędzimy tu dwie noce, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem, ponieważ zarówno ja jak i Adrian się rozchorowaliśmy i musimy wypocząć. Gorączka, osłabienie i te sprawy.
Hostel "Posada de Percybal", mamy pokój z widokiem na jezioro;)
***
Chorowania ciąg dalszy, spaliśmy jakieś 17h, zero sił na zwiedzanie czy w ogóle wstanie z łóżek.
Dzisiaj poszliśmy jedynie coś zjeść i zobaczyć tutejsze molo. W drodze powrotnej odwiedzenie jednej z setek aptek. To, co mi się tutaj podoba, to uprzejmość ludzi. Do tej pory strasznie psioczyliśmy (a raczej głównie ja) na Peruwiańczyków, że to wielkie chamy, buraki i złodzieje jedynie nastawione na wyciąganie kasy od każdego, a głównie turystów, ale mieszkańcy Puno wydają się być serdeczniejsi.
Wczoraj byliśmy na rynku, czyli na Plaza de Armas. Pierwszy raz zjedliśmy pizzę w pizzerii, która nie miała ani mrożonego spodu, ani w całości nie była mrożona. Latynosi nie mają pojęcia o dobrej pizzy, ale ta wczorajsza przynajmniej była jak 8/10.
Zdjęć z Puno raczej nie będzie, bo oprócz jeziora nie ma co tutaj fotografować.
N.Verde