Witaj Boliwio!
Hostel "Puerto Alegre". Jutro płyniemy promem na dwie wyspy na Jeziorze Titicaca: Isla de la Luna i Isla del Sol, uznawane za początek cywilizacji Inków i miejsce narodzin samego Słońca - Inti. Będziemy tam nocować (o zgrozo, jakże szybko maleje mój budżet), a w poniedziałek wyruszamy do La Paz.
***
Właśnie nakryłam Adriana mówiącego do siebie:
-Adrian, nie waż się wygadać Magdzie, że masz jeszcze wolne miejsce w plecaku. Adrian - nie!
(...)
Wychodzi na to, że to pokłosie moich ostatnich szaleńczych zakupów, gdyż słowo "artesania" weszło już do mojego słownika codziennego i teraz Adrianowi przychodzi już tylko kiwać głową "ładne-brzydkie" albo doradzać jak podejść sprzedawcę, żeby opuścił do żądanej przeze mnie ceny (Artesania to wszelkiej maści wyroby regionalne z motywami kulturowymi, także rękodzieło).
***
Miałam to napisać we wpisie z Limy, ale tak jakoś mi umykało, a tutaj sytuacja wygląda podobnie. Otóż, konkurs na najdroższy produkt spożywczy w Peru i Boliwii w porównaniu z rodzimym krajem wygrywa MLEKO. Sprzedają je tutaj w trzech postaciach:
a) w woreczku (czy ktoś pamięta jeszcze czasy mleka w woreczku za 80gr?) - także tutaj stosunkowo najtańsze ze wszystkich 3 opcji, w przeliczeniu 1l jakieś 3,80 pln
b) w kartonie - najdroższe, 1l ok. 5 pln
c) w puszcze - z domieszką chemii i cukru, że bardziej przypomina nasze skondensowane, ale dzielnie reklamują je jako "czyste mleko z witaminami", puszka ok.450ml - ??? Nie pytaliśmy, ale poniżej 3,50-4 pln na pewno nie kosztuje
W kategorii najdroższy produkt kosmetyczny uplasowały się PŁATKI KOSMETYCZNE, standardowa paczka 120 krążków to kwota ok. 11 pln.
P.S. Sprostowanie, jednak płyn do demakijażu oczu z Nivei w Ekwadorze nie schodził poniżej $6 w promocji, a w normalnej cenie $20.