Przejdź do treści
Al otro lado del mar
Villahermosa, Palenque

17 września 2017

Villahermosa, Palenque

O 19:00 mam autobus do Villahermosa, stan Tabasco. Adres: *** Czas przejazdu: ok.14h.
Ależ mi się trafiło: mieszkanie na zamkniętym i  strzeżonym osiedlu, Rezydencja Jaguara. Strasznie trudno tu dojechać, sam taksówkarz też nie wiedział jak i błądziliśmy bez celu, po czym skasował mnie na 60 pesos, choć mój gospodarz mówił, że powinno wyjść między 30-50 pesos. Cena dla zagubionego obcokrajowca jest jednak wyższa.
Zdjęcia i filmy będą, ale jak dopadnę kogoś z komputerem i przełożę kartę SD z aparatu, bo w tablecie i telefonie mam tylko micro SD, więc fizycznie nie ma jak. Sam aparat ma też teoretycznie wejście micro USB, ale kable mam tylko standardowe na mini USB (nic tylko podziękować temu, kto podzielił na micro i mini).
***
Dziękuję wszystkim, którzy się o mnie martwią z racji ostatniego kolejnego trzęsienia ziemi w Meksyku, które najbardziej odczuwalne było w stolicy oraz w sąsiadującym stanie Puebla (przez który przejeżdżałam w drodze do Oaxaki i widziałam tam trzy gigantyczne wulkany). Ja tego dnia wybrałam się jednak do ukrytego miasta Majów, ruin piramid w mieście Palenque w stanie Chiapas, które to leży w sercu prawdziwej dżungli i.. żadne trzęsienie ziemi nie było tam odczuwalne. Nic a nic. W samej Villahermosa podobno troszkę, profilaktycznie wyłączyli prąd i ewakuowali korporacje, ale nikt na szczęście nie ucierpiał. Zarówno w Palenque, jak i w Villahermosa jest super wilgotno, myślę, że skala przewyższa średnią całego naszego polskiego lata. Wychodzisz na miasto i po 10 minutach potrzebujesz kolejnego prysznica, bo jest się całym mokrym. Ja ich biorę po 2-3 dziennie, a to i tak mało. Jest żar z nieba, temperatura chyba +30 stopni, wieczne słońce i Wilgoć. Uprzedzając pytania, żadne grzyby na plecaku jeszcze nie wyrosły:P
Co do Palenque, jest to faktycznie jedno z najpiękniejszych miejsc archeologicznych, mój kolega András, którego trasą po Meksyku trochę się inspirowałam, zdecydowanie nie kłamał. Zdjęcia oczywiście będą (!!!), postaram się już naprawdę je wgrać teraz jak będę w Meridzie, a wyruszam za niedługo wieczorem, przejazd trwa 9h.





































W samym mieście Villahermosa mam absolutnie FANTASTYCZNEGO gospodarza, który zabrał mnie już w kilka miejsc i ciągle mi we wszystkim pomaga. Okazało się nawet, że był w Peru na dwa tygodnie i pokonał mniej więcej tę samą trasę, którą ja planuję, więc przekazał mi mnóstwo ważnych informacji. A przede wszystkim to, że w Peru mój budżet strasznie ucierpi, bo zdzierają z turystów żywcem i do naga, jak tylko mogą.
Wracając do Hectora, bo tak na imię mojemu gospodarzowi, wczoraj pojechaliśmy do tutejszego Irish Pubu, gdzie spróbowałam cerveza de Cuba oraz prawdziwej meksykańskiej michelady [czytaj. micielady] (piwo z różnymi rodzajami sosów z chilli i zielonej limonki, góra szklanki posypana jest dodatkowo znaną mieszanką różnych chili z solą o nazwie "Tajin"). Smak takiej michelady dość.. ciekawy, ale serwują ją w LITROWYCH kuflach, więc w połowie tęskniłam już za zwykłym, przejrzystym piwem. Samo piwo tutaj jest również robione na bazie słodów chmielu czy pszenicy, ma zawartość między 4-5.9% alkoholu, ale smak zdecydowanie delikatniejszy i mniej gorzki niż u nas.
Zdjęcie z mojej komórki, proszę Państwa, oto michelada:


Co ciekawe jeszcze było w tym Pubie, to fakt, że przy wjeździe samochodem zostawia się kluczyki sporym Miśkom, którzy wołają po cherlawego chłopaka, który odjeżdża tym samochodem na parking - oczywiście trzeba zostawić im potem napiwek.

W Villahermosa zwiedziłam Rynek, wieżę Przyjaciół Towarzystwa Astronomicznego (świetny punkt widokowy na miasto), Hector zabrał mnie na Lagunę (sporych rozmiarów piękne jezioro na centrum miasta), a dzisiaj sama poszłam do Parque-Museo de la Venta - miejski ogród botaniczno-zoologiczny, były tygrysy, papugi, pecari, węże, ale też pełno wkurwiających komarów, które gryzły na potęgę, bo wszystko było zachowane w konwencji dżungli z egzotyczną roślinnością, a na trasie powstawiane były prawdziwe pozostałości kamienne Olmeków z niedalekiego wykopaliska archeologicznego. Nawet repelenty na te bestie nie pomagały:/
Na jedzenie przeszłam się do centrum handlowego, bo oprócz KFC i Asia Food, mieli też tradycyjne meksykańskie dania. Una cecina con patatas al horno, butifarra, quilaquiles, pełno ostrego sosu, plátanos dulces fritos con frijol y queso, sábana de res, quesadillas etc. Do picia una horchata lub avena con cocoa. Wszystko z zawartością co najmniej 10 łyżeczek cukru.



























Krótko przed wyjazdem, przyszedł do nas kolega Hectora i w trójkę tańczyliśmy w pokoju trochę salsę, a ja im pokazywałam dodatkowo kroki do cha-chy i rumby.



N.Verde

Galeria

Zobacz też

Pasando el tiempo

13 września 2017

Pasando el tiempo

El Teotihuacán, centrum, Museo de Frida Kahlo, Coyoacán Przewspaniałe piramidy Azteków, w autobusie do kompleksu spotkałam pierwszego białego człowieka - Amerykanina, który o dziwo, potrafił coś nawet...

Czytaj dalej →
Oaxaca y Teotitlan del Valle

14 września 2017

Oaxaca y Teotitlan del Valle

Do Oaxaki jadę jutro, ale podaję adres. Miasteczko, w którym mam nocleg nazywa się Teotitlan del Valle. Ulica: *** W Internecie do znalezienia jako: Dixza rugs and organic farm, bo gospodarze prowadzą...

Czytaj dalej →
Mérida, Uxmal, Progreso

20 września 2017

Mérida, Uxmal, Progreso

Kurs Mérida. Autobus z Villahermosa odjeżdża o 21:40, czas przejazdu ok.9h. Pragnę dodać, że autobusy, którymi tutaj jeżdżę są lepsze niż w Polsce, rzekłabym nawet, o podwyższonym standardzie. Wielkie...

Czytaj dalej →
Valladolid, Chichen Itza

23 września 2017

Valladolid, Chichen Itza

Hostal Gayser, c/ 45x36x38, Valladolid Mam zamiar pojechać jutro też do Las Coloradas, bo morze ma tam kolor jasnoróżowy. Ale strasznie trudno tam dojechać, będę się dowiadywać na miejscu w Valladolid...

Czytaj dalej →

← Wszystkie wpisy

Kolejna podróż

1 900 PLN z 5 000 PLN

Wesprzyj podróż →