03 maja 2018
HND - ITM: Osaka
Po przylocie na lotnisko ITAMI mieliśmy trochę problemów organizacyjnych. Brak Internetu, żeby sprawdzić dokładny dojazd do hostelu, brak środków w portfelu oraz brak środków (w przypadku Adriana) na jego bilecie PASMO oraz "TA niepewność" czy pogłoski z Internetu się potwierdzą, że ów PASMO działa także na obszarze Osaki i Kyoto, skoro oficjalnie karta przynależy do Tokyo. Co ciekawe, jeździliśmy wszędzie razem, ale Adrianowi zeżarło więcej środków z tej karty niż mnie :) Oraz to czy istnieje jakiś inny bilet 2-dniowy na metro, żeby tych środków z PASMA jednak nie wybierać, bo aż tak bardzo ekonomiczne to ono nie jest.
Złapaliśmy zatem lotniskowy Hotspot, przelaliśmy pieniądze na Revoluta, wypłaciliśmy je z przymetrowego bankomatu sieci 7-Eleven, który pobiera 108 yenów prowizji oraz wydaje banknoty o najniższym nominale 10 000 yenów (ok. 310 pln) oraz doładowaliśmy sobie obydwoje bilet Pasma, bo nie znaleźliśmy żadnej informacji w j.angielskim o innych biletach. Przeszliśmy przez bramki, sprawdziliśmy w aplikacji dojazd i łapaliśmy pociąg. A potem.. po raz setny pogubiliśmy się w pociągach i pojechaliśmy nie wiadomo gdzie zamiast do hostelu.. Parszywe japońskie pociągi! Wrrr..!
Błądziliśmy pod osakijską ziemią ponad dobrą godzinę zanim dojechaliśmy do hostelu, choć miało to trwać 40 min.
W hostelu przywitał nas właściciel, który zrobił nam oprowadzanie po całej posesji, szczegółowo tłumacząc jak zamykać drzwi "Turn lef-to, turn righ-to", jak świecić światło, jak klikać przycisk w windzie, jak brać prysznic, jak zaświecać światło etc. nie żeby to było specjalnie skomplikowane, ot zwykła japońska gościnność. Hostel swoją drogą był obskurny i miał ściany z cienkich drewnianych płyt, stąd trzeba było mówić dość cicho, żeby nie przeszkadzać innym.
W Osace zwiedziliśmy słynny XVI-wieczny zamek Osaka-jo, który był już kilka razy odbudowywany i przebudowywany, a obecna jego wersja liczy sobie aż 21 lat! :)
Sama Osaka moim zdaniem nie ma wiele do zaoferowania. Miasto liczące setki drapaczy chmur (w tym najwyższy "Osaka Sky Building"), parę centrów handlowych, olbrzymi port (nie pojechaliśmy) oraz dwa lotniska. Wybraliśmy je jedynie jako miejsce bazowe dla noclegu, ponieważ głównym celem było Kyoto, które nie ma swojego lotniska.
P.S. Wpis o Tōkyō został zaktualizowany.