Przejdź do treści
Al otro lado del mar
Potosi

20 listopada 2017

Potosi

Wczoraj dotarliśmy do Potosi - głównego miasta kopalnianego Boliwii. Od rana czuliśmy się przemęczeni, w dodatku strasznie trudno nam się oddychało, ale sprawa szybko się wyjaśniła - Potosi leży na wysokości ok. 4050 m npm. Pomogły nam dopiero liście koki, które standardowo jak cała społeczność żujemy w takich przypadkach. O 13:30 mieliśmy wycieczkę do jednej z tutejszych kopalni srebra na Cerro Rico. Okazało się, że trafiło nam się biuro, które nie zabiera turystów na "zwykłą trasę", ale na tę "prawdziwą". Dostaliśmy gumowce, spodnie, kurtki, kaski z lampą-czołówką i dodanym do niej na plecy osobnym generatorem prądu.
Weszliśmy do kopalni, gdzie ówcześni górnicy pracują tak samo jak w XV wieku - prawo pracy tu nie działa, a rząd, który jest właścicielem kopalni nie interesuje się ich warunkami. Od XV w. zginęło tu już 8 mln ludzi i giną w dalszym ciągu.
Do pracy przyjmowani są nastolatkowie już od 14 roku życia, pracują w jeansach i koszulkach, jak sobie załatwią to będzie kask, lampa i gumowce. Do wydobycia surowca używają dynamitu - przed wejściem do kopalni, przewodnik zabrał nas na obowiązkowe zakupy dla górników, kupiliśmy im po lasce dynamitu z lontem za 30 boliviano (ok.15 zł), liście koki, które żują cały dzień by nie czuć głodu i lepiej znosić warunki pod ziemią oraz słodkie napoje, które mieszają z ichniejszą wódką, pitą pod ziemią w dużych ilościach.
Średnio wydobywają w 2-3 osoby ok. 10 wagoników kruszcu każda po 2 tony. Często muszą wąskimi przesmykami nosić na plecach worki po 50kg.
Chodziliśmy wąskimi korytarzami pełnych dymu ze skał między tymi młodymi chłopakami (biuro płaci im jakiś procent, więc pozwalają wpuszczać turystów i fotografować się przy pracy), chodziliśmy na wąskich deskach nad przepaścią po 15m, czołgaliśmy się pod świeżo wykutymi skałami, schodziliśmy w dół po drabinach długości 20m, którym w środku brakowało szczebla.. A wszystko to w dość lichym świetle naszych czołówek.
Wydobyty kruszec wywożony jest pociągami lub samochodami do Chile, które obrabia skały i rozdziela je na różne minerały: srebro, cynk, siarka, kobalt, kruszec podrabianego złota (pirate - fake gold?), a potem rozprowadza głównie do Kanady, Japonii i Chin.
Średnio górnik w kopalni zarabia między 3000 - 4000 boliviano (1600-2200 zł) za miesiąc pracy.







Kolejna część prowadzi do Santa Cruz de la Sierra:


N.Verde

Galeria

Zobacz też

La Paz

13 listopada 2017

La Paz

Hotel Savoy ***, La Paz Postaram się jutro dopisać coś więcej, bo robimy sobie dzień chodzenia po stolicy i szukania korzystnych tourów. Niestety zdrowie zamiast iść w lepszą stronę idzie w gorszą, al...

Czytaj dalej →
Uyuni - Salar de Uyuni

17 listopada 2017

Uyuni - Salar de Uyuni

Znikamy na pustynię oddzieleni od prądu, Internetu i cywilizacji na 3 dni, a potem bezpośrednio po powrocie do Potosi, gdzie może uda się odpocząć. *** Zdrowie kiepsko, ale wczoraj kupiłam sobie syrop...

Czytaj dalej →

22 listopada 2017

Santa Cruz de la Sierra

Po 16h jazdy autobusem dotarliśmy do naszego celu, stąd wylot do Madrytu 24.11.2017 :( Mięliśmy pozwiedzać pobliski Park Narodowy Amboro, ale koszta nas przerosły - za jednodniową wycieczkę liczą sobi...

Czytaj dalej →
VVI-MAD

25 listopada 2017

VVI-MAD

Madrid!!! Moje miasto!!! :))) Zatrzymaliśmy się w "Hostelu Inter" zaraz przy Plaza Mayor. Powrót do Europy, powrót na stare śmieci. *** Dla tych, którzy nigdy nie byli. W Madrycie zwiedza się: Puerta...

Czytaj dalej →

← Wszystkie wpisy

Kolejna podróż

1 900 PLN z 5 000 PLN

Wesprzyj podróż →