Jesteśmy z Adrianem u naszego Coucha, Giancarla. Adres: *** Czas coś pozwiedzać:)
***
Lima nawet nam się podobała, pomimo wielu nieprzychylnych komentarzy wyczytanych w Internecie. Główne atrakcje to dwie bohemistyczne dzielnice Barranco i Miraflores. Dużo alternatywnej kultury i alternatywnych ludzi. W Barranco udaliśmy się też do muzeum najbardziej znanego na świecie ówczesnego fotografa Mario Testino. Fotografuje głównie modę i sławnych ludzi, ale była też ekspozycja strojów regionalnych Peru oraz prywatna, ostatnia sesja księżnej Diany.
Do zobaczenia też jest fajny mały park Kennedy'ego w centrum Miraflores oraz Huaca Pucllana - strefa archeologiczna jakieś 15-20min. pieszo od parku. Niestety, źle sprawdziliśmy godziny otwarcia i okazało się, że wejście we wtorki jest zamknięte, więc zostało nam oglądanie pozostałości po plemieniu kultury Huari przez ogrodzenie. Nota bene, strefa była badana przez polskiego archeologa Marię Rostworowskiego.
Warte zobaczenia są też budynki w centrum historycznym. Duże zasługi w rozplanowaniu tego miejsca miał także polski architekt Ryszard Małachowski. W księgarniach widzieliśmy też dużo książek o Limie i zabytkach inkaskich wydanych po hiszpańsku przez polskie nazwiska..
Na rynku kupiliśmy od peruwiańskiej straganiarki paczkę liści koki i cukierki z koki. Dość niedobre w smaku, ale musimy dużo tego rzuć, bo pomagają na problemy wywołane przebywaniem na wysokości. Wszędzie są też do kupienia "mate de coca" - herbatka z koki oraz innego znanego tutaj ziela - muña, "mate de muña".
Jutro lot do Cuzco.
N.Verde