Przejdź do treści
Al otro lado del mar
Ho Chi Minh - Cu Chi

25 marca 2024

Ho Chi Minh - Cu Chi

 Od razu po dotarciu na terminal autobusowy w Ho Chi Minh City, zamówiliśmy sobie taksówkę w aplikacji Grab (nie obsługują tutaj Ubera ani Bolta). Ciekawostką jest fakt, że nie trzeba podpinać karty, tylko można płacić taksówkarzowi gotówką. Ja mimo wszystko podpięłam, bo to wygodniejsze. Od razu udaliśmy się do sprzedawcy motocykli, który na chodniku miał wystawione 3 poszukiwane przez nas modele. Witek przejechał się każdym z nim i zgodnie z tym, co orzekałsl sprzedawca, również przyznał, że najdroższy motocykl jest najbardziej sprawny i najlepszy technicznie. Po krótkim targowaniu nabyliśmy naszą bohaterską Hondę Detech Espero z silnikiem 125cc za $330. Do tego w pakiecie były używane kaski, zamontowany uchwyt na bagaże, mocowanie na telefon przy kierownicy, zamontowana ładowarka USB do telefonu oraz wymiana oleju. Już po zakupie okazało się, że nie nie działa nam prędkościomierz, a wskaźnik obrotów silnika żyje własnym życiem :), ale w niczym nam to nie przeszkadza. Ruch w mieście jest na tyle szalony, że jeździ się zwykle w granicach 40km/h, poza miastem 60-70km/h. Jak jedziemy obładowani bagażami, to tyle nam wystarcza.

W. całe szczęście dość szybko rozpracował tutejszy ruch uliczny. Generalnie jednoślady jeżdżą po prawej, czterokołowce po lewej. Nikt nie patrzy w lusterka, obowiązuje zasada "Kto pierwszy, ten ma pierwszeństwo", oraz "Jak nie wyhamujesz w odpowiednim momencie, bo ktoś zajechał Ci drogę, to Twoja wina". Trzeba dużo na drodze lawirować, hamować i przyspieszać, ale doszliśmy do wniosku, że w tym chaosie jest jakoś porządek.

***

W Ho Chi Minhie zatrzymaliśmy się w 3* obskurnym Hotelu MTT. Mimo wszystko obsługa jest miła, a i zaraz obok znaleźliśmy pyszną lokalną restaurację, do której wieczorami zjeżdżają się wszyscy lokalsi. Każda tutejsza restauracja ma swojego parkingowego stróża (tylko dla jednośladów). Zwykle trzeba mu dać mały napiwek, ale czasem sami mówią, że nie trzeba. Generalnie, ludzie tutaj są bardzo mili i uczciwi, niejednokrotnie oddawali nam pieniądze, choć myśleliśmy, że zapłaciliśmy cenę, o której mówili, a potem okazywało się, że było parę banknotów za dużo... Czasem zwyczajnie nie ogarniamy ;)

***

Rano udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Najciekawszymi zabytkami wartymi zobaczenia są tutaj: zabytkowa Poczta Główna, wietnamska katedra Notre-Dame, Pałac Zjednoczenia (brał ważną rolę w zażegnaniu wojny wietnamskiej), opera miejska, lokalny targ Ben Thanh, most nad Mekongiem Thu Thiem oraz tętniąca życiem za dnia i w nocy turystyczna ulica Nguyen Hue. W Ho Chi Minhie żyje ok. 8,5mln mieszkańców i jest to największa metropolia Wietnamu zaraz po stolicy w Hanoi. Miasto przypomina wielokulturowy mix, w którym zachodnie wzorce łączą się ze wschodnio-azjatycką kulturą. Niestety z roku na rok ubywa tutaj historycznych budowli na rzecz rozrastających się apartamentowców, tak jakby Wietnamczycy chcieli zapomnieć o swojej trudnej historii i pójść drogą azjatyckiej nowoczesności śladem dużych miast/państw jak Singapur czy Hong-Kong.

W ten sam dzień udało nam się również dojechać do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów miasteczka Cu Chi, które było ważnym miejscem obronnym w wojnie przeciwko Amerykanom. Zwiedzaliśmy tam specjalne tunele, które służyły za kryjówki miejsca walki. Mieliśmy niesamowitą okazję poznać historię tej wojny z perspektywy Wietnamczyków, a nie amerykańskich filmów, w których co drugi żołnierz mówi, że "służył w Wietnamie" i należą mu się za to laury. Prawda jest taka, że Amerykanie mieli sprzęt i broń, ale Wietnamczycy jako lokalna ludność jest świetnie przystosowana do dużych temperatur. Do tego potrafiła się maskować, tworzyć pułapki z bambusowymi palami, minować las, drążyć podziemne tunele, w których mieli szpital, przeprowadzali operacje, narady, gotowali etc. Z tego, co zrozumieliśmy, dość szybko zabierali złapanym w pułapkę Amerykanom ich broń i amunicję, którą przerabiali na własne karabiny i bagnety. Bilet wstępu kosztował 125k dongów wietnamskich za osobę (ok. 20pln).



















***

N. Verde

Galeria

Zobacz też

Rach Gia

22 marca 2024

Rach Gia

 Po wymeldowaniu z hotelu zamówiliśmy taksówkę przez tutejszą aplikację Grab i przejechaliśmy nią na terminal promowy położony we wschodniej części wyspy. Stamtąd po 2h oczekiwania, wsiedliśmy na prom...

Czytaj dalej →
Rach Gia - Ho Chi Minh (Sai Gon)

22 marca 2024

Rach Gia - Ho Chi Minh (Sai Gon)

 Rano przeszliśmy się na śniadanie do lokalnej kawiarni za rogiem. O dziwo miasto to jest całkiem spore i sprawia wrażenie bogatego, zatem sami mieszkańcy często jadają na mieście. Jako turyści z Zach...

Czytaj dalej →

← Wszystkie wpisy

Kolejna podróż

1 900 PLN z 5 000 PLN

Wesprzyj podróż →