Do tego urokliwego, małego miasteczka dotarłam o 5:30 rano, po 11h podróży autobusem z Oaxaki. Wzięłam taksówkę bez targowania, bo było jeszcze ciemno i nadzwyczaj zaskakująco zimno (10 stopni). Okazało się to dobrym posunięciem, bo wcale nie było drogo, a już po chwili byłam pod... Zamkniętym jeszcze hostelem, który miał mieć recepcję od 6tej rano. Obudziłam kogo trzeba i przeczekałam do 12tej na check in, poznając przy okazji w patio Łukasza z Sosnowca. Nastąpiła długa wymiana informacji, bo Łukasz jechał tam, gdzie ja już kiedyś byłam, a ja tam, skąd on właśnie wrócił. Wyjeżdżał tego samego dnia wieczorem, ale zdążył mi pokazać lokalny targ, lokal typu street food z pysznym azjatyckim jedzeniem,prowadzonym przez Niemca, fajną cukiernie i lokal z falafelem. Miałam co jeść przez kolejne 2 dni ;)
Meksykańskie coś słabo mi podchodzi, choć zdarza się czasem dobre.
***
Wycieczka do wielkiego kanionu Sumidero, pośród którego płynie rzeka Grijalva zaczął się o 8:45 sprzed kawiarni "El grano" na głównym placu zwanym "po meksykańskiemu" zócalo. Kanion pierwsza klasa! W najwyższym punkcie skały miały 600m wysokości licząc od tafli rzeki, natomiast głębokość rzeki do 400metrow. Płynąc naszą łódką polowaliśmy z aparatami na dziko żyjące w nim krokodyle.. (udało się zobaczyć całe dwa w odległości o bliskie 1,5metra od naszej łódki), potem podpłynęliśmy do mono arañas (spider monkies), a po polsku te urocze małpy nazywają się jakimiś "czepiakami". Wg.wikipedii, za piątą kończynę używają ogona. Potwierdzam, mam na filmie.
W trakcie naszego 2,5h rejsu w pełnym parzącym sloncu, widzielismy jeszcze kormorany i jakiś rodzaj mew oraz, co oczywiste, piękne formacje skalne. Roślinność w kanionie nad rzeką była dość bujna, ale już parę metrów wyżej nadal wysuszona. Ta kraina z wytęsknieniem czeka na deszcz by w pełni się zazielenić.
W dalszej części oglądaliśmy kanion z 3 punktów widokowych i wracaliśmy przez miasteczko Chiapa de Corzo.
N.Verde