Po 11h podróży z San Cristóbal de las Casas dotarłam w końcu do Antiguy. Ufff. Podróż była długa i męcząca pomimo kupna bezpośredniego transferu. Był też moment triumfu. Na granicy okazało się, że celnicy "chcą dowodu" jako że opłata wjazdowa do Meksyku zawierała się w cenie biletu. Pan celnik miał nawet wydrukowany wzór jak to powinno wyglądać, w innym razie... Płać po raz drugi, bo oni nie uznają. Po przewertowaniu Internetu, rozmowie z parą Francuzów oraz uzgodnieniu z kierowcą, potwierdziło się, że jest to zupełne i 100% naciągactwo, bo opłatę ponosi się tylko raz. Albo jak wjeżdżasz drogą lądowa, albo jak przylatujesz (wtedy już w cenie biletu). Ale NIGDY jak wyjeżdżasz. Moja batalia z celnikiem trwała w zaparte, zatamowała kolejkę na parę minut i zakończyła się... sukcesem! :) Mam słusznie oszczędzone 120pln w portfelu. Reszcie, co nie znała hiszpańskiego, przyszło zapłacić.
Podobno przy wjezdzie do Gwatemali celnicy próbują podobnych sztuczek i pobierają symboliczną opłatę za wjazd (która nie istnieje),bo w przeciwieństwie do Meksyku, tu jest gratis. Ale dzisiaj panowie mieli całkiem spory ruch i nie próbowali niczego ponad wbicie stempla.
N.Verde