Przejdź do treści
Al otro lado del mar
Zjednoczone Emiraty Arabskie

08 września 2025

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Emiraty powitały nas ponad 40-stopniowym upałem, podczas gdy odczuwalna temperatura była w granicach 50 stopni i nawet w najcieńszych jedwabnych spodniach pot lał się po skórze. O mały włos, a byśmy nie dolecieli, bo jak nam zakomunikowano na lotnisku, nasz samolot linii AirArabia miał overbooking. W ostatniej chwili wydano nam papierowe, wypisane odręcznie karty podkładowe, ponieważ odprawa oficjalnie była już zamknięta. I dobrze, bo jako że lot odbywał się spoza terytorium UE do innego kraju trzeciego, regulacje reklamacyjne, które znamy nie obowiązywałyby.

ABU DHABI

W stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich zwiedziliśmy dwie główne atrakcje: Wielki Meczet Szejka Zayeda, wykonany z wielkim rozmachem z marmuru, wyłożony wewnątrz ręcznie tkanym największym na świecie dywanem i zawieszonym ogromnych rozmiarów żyrandolem oraz Muzeum Luwr Abu Dhabi, posiadające wykupione prawo do nazwy Luwr. Ogromna architektoniczna fantazja, mająca wiele wypożyczonych oryginalnych eksponatów z francuskiego Luwru.

Wracając najpierw do Meczetu. Wejście do niego to iście wyrafinowane podejście naciągnięcia turysty na wszelkiego rodzaju zakupy. Polega ono na tym, że najpierw zjeżdża się schodami ruchowymi pod ziemię, gdzie wszystko przypomina wnętrze pasażu handlowego. Kierując się za znakami w stronę wejścia do meczetu, strażnik sprawdza dokładnie czy nasz ubiór odpowiada rygorystycznym wytycznym szariatu. Jako, że zostałam zawrócona (brak długiego rękawa koszulki), musiałam cofnąć się do tej całej gamy sklepików, gdzie sprzedawcy od razu oferują arabskiego rodzaju kobiece zakrycia. Gdy nabyłam wreszcie głęboko schowaną i nigdzie nieeksponowaną zwykłą koszulę z długim rękawem, strażnik po raz kolejny zawrócił naszą parę, tym razem do rejestracji odwiedzających, która znajdowała się dokładnie na przeciwległym końcu pasażu, gdzie po drodze jeszcze raz mijało się wszystkie sklepy, a następnie całą strefę gastronomiczną. Ostatecznie udało nam się wejść - bezpłatnie (sic!) - na teren meczetu, gdzie istnieją bramki do skanowania toreb jak na lotnisku.

Sam meczet wrażenie robi, nie można mu tego odmówić.

Mnie osobiście męczyła jednak masa zakazów, skrupulatnie egzekwowana przez strażników. Nie można wychodzić poza wąski obszar lin wytyczających trasę, zdjęcia tylko z niektórych wyznaczonych miejsc, nie można rozmawiać, gestykulować, siadać czy kucać na marmurowej posadce, trzy razy skanowano nam otrzymany kod rejestracyjny. Do tego ogromny upał, zakrycie od stóp do głów, kończący się zapas wody w plecaku.

Wyszłam stamtąd z ogromną ulgą, miejsce nie dla mnie.


Drugą, wyżej wspomnianą atrakcją było Muzeum Luwr Abu Dhabi. Myślę, że to bardzo ciekawe nowoczesne muzeum, w którym za jedyne 65 AED (ok. 64 złote) zobaczymy różne eksponaty kamienne, drewniane, złote i ceramiczne sprzed nawet 4 tysięcy lat p.n.e. po wiek XIX. Do tego sporo malarstwa, zarówno średniowiecznego, XVII i XVIII- wiecznego, a do tego nawet mniej znane obrazy ogromnie znanych artystów takich jak Picasso, Gauguin, Monet, Manet, Basquiat, Klee czy Cezanne. Wszystko prezentowane nie tylko tematycznie, ale także w ramach czasowych. Myślę, że warto.



Mając zaplanowany tylko jeden dzień pominęliśmy inne atrakcje typu Ferrari World czy parki rozrywki, choć mogłyby być ciekawą propozycją.

Na duży minus miasta możemy wytypować komunikację miejską. Niestety koszta taksówek były dość spore, prawdopodobnie również dlatego, że miasto jest przestronne, a to znaczy, że odległości są znaczne.

Na kolejne dni wypoczynku wybraliśmy oddalony o około 1,5h drogi Dubaj.

DUBAJ

Dubaj to podobny świat do Abu Dhabi. Drapacze chmur, autostrady z sześcioma pasami ruchu w jedną tylko stronę, metro nadziemne, masa reklam, wielkie galerie handlowe, luksusowe samochody, podświetlone nocą budynki i masa pracowników azjatyckich, kursująca metrem w swoich uniformach do lub z pracy. Po emblematach rozpoznać można czy ktoś pracuje w hotelu czy szpitalu, na budowie czy w salonie masażu.

Dubaj oferuje różnego rodzaju sztucznie wymyślone rozrywki. Do zwiedzania są m.in. Burj Khalifa (obecnie najwyższy budynek świata), Burj Al Arab (hotel "żagiel"), Dubai Frame (budynek ramka widokowa), rejsy jachtem po marinie między wieżowcami, parki rozrywki oraz safari pustynne. To ostatnie oferuje oczywiście jazdę na wielbłądzie, quadami, buggy, pokazy tańca, ognia i trzymanie uwięzionego sokoła na ręce. Wszystkie te atrakcje kosztują podobnie co wstęp do Energylandii w Zatorze, więc tanio nie jest.

Ciekawostką jest historyczna dzielnica, której potoczna nazwa to Gold Souk. Wysiadając z metra i przechodząc kilka ulic otwiera się przed nami jubilerski świat przepychu i blichtru w kolorze najczystszego złota. Masa witryn sklepowych z drogimi wyrobami, idealnie skrojona na miarę rodzimych szejków.

Z drugiej strony myślę, że gdyby przeciętna osoba chciała sobie tam zakupić zwykłe złote obrączki ślubne, to na pewno by się jej udało znaleźć coś lepszej jakości niż w Polsce.

Z rzeczy, które mnie z kolei pozytywnie zaskoczyły w mieście, to duża ilość restauracji z różnych stron świata, serwujących wyśmienite dania takie, jakie byśmy zjedliśmy będąc na miejscu, a nie na wzór jakiejś kuchni. Mieliśmy okazję spróbować prawdziwej arabskiej, indyjskiej i filipińskiej kuchni, a gdybyśmy zostali dłużej, z pewnością odwiedzilibyśmy jeszcze libańską, turecką, grecką, hiszpańską lub tajską.

Miasto oferuje również bardzo dobrą bazę hotelową, co zapewne nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. Obsługa tych hoteli zwykle pochodzi z Azji lub Afryki i z naszych odczuć, jest niezwykle miła i profesjonalna. W ramach pewnej refleksji mogę stwierdzić, że o ile państwo ZEA to nie moje klimaty, to kieruję w stronę szejków wielkie uznanie za to, że stworzyli przestrzeń, gdzie wiele migrantów z biednych, często też niebezpiecznych regionów świata jest mile widzianych i ma szansę na uczciwą pracę oraz normalne, godne życie.


***

N. Verde

Galeria

Zobacz też

Jordania

05 września 2025

Jordania

Kolejną podróżniczą trasę rozpoczęliśmy z Krakowa tanimi tureckimi liniami Pegasus, które po przesiadce w Ankarze szczęśliwie dowiozły nas do stolicy Jordanii - Ammanu.Robiąc przedwyjazdowy research,...

Czytaj dalej →

← Wszystkie wpisy

Kolejna podróż

1 900 PLN z 5 000 PLN

Wesprzyj podróż →