28 marca 2024
Phnom Penh
Szczęśliwie dotarłszy do stolicy Kambodży możemy podzielić się pierwszymi wrażeniami.
Przekraczanie granicy pomimo naszych obaw co do zdobycia wizy "on arrival", obyło się bez żadnych problemów. Nie byliśmy pewni czy można otrzymać kambodżańską wizę wjazdową od razu na granicy w Thin Bien, ponieważ pierwotnie planowaliśmy przekraczać ją na najpopularniejszym przejściu Bavet / Moc Bai. Ale jako, że plany lubią ulegać zmianie, to mały stres pozostał. Celnicy szybko nas pokierowali w odpowiednie okienka, troszkę nam tylko zeszło na odprawie celnej motocykla, ponieważ musieliśmy dostać dokument rejestrujący jego wjazd na terytorium Kambodży. Normalnie trwa to 5 minut, ale specjalnie dla nas akurat system się zaciął i spędziliśmy w klimatyzowanym pokoju u miłego celnika dobrą godzinę. Za motocykl nie trzeba było nic płacić, natomiast koszt pojedynczej wizy jednokrotnego wjazdu to $35.
Miasto Phnom Penh bardzo nas zaskoczyło. Jest świetnym połączeniem azjatyckości z wielkomiejskością, trochę jak Ho Chi Minh, ale jednak inaczej, w duchu khmerskim. W czasie naszego krótkiego pobytu udało nam się zwiedzić nocny targ z milionem ładnych podróbek, Pałac Królewski, słynny Phnom Penh Wat (zgodnie z legendą, w tym miejscu kobieta o imieniu Phnom znalazła wielki posąg i od jej imienia założono miasto). Następnie spacerowaliśmy promenadą wzdłuż Mekongu i odwiedziliśmy Sky Bar w najwyższym apartamentowcu, gdzie przy okazji spotkaliśmy "bogatych Chińczyków" w windzie.
Cdn.