19 września 2026
DAD-KUL
Pobyt dobiega końca. Nie chcemy wracać. Wyrobiliśmy sobie umiejętność dość szybkiej aklimatyzacji w krajach, w których się zatrzymujemy, stąd zwykle już po dwóch, trzech dniach czujemy się jak u siebie. Podłapanie kilku lokalnych słów, wypożyczenie skutera jako niezależnego środka transportu, zapłacenie kolejnego w podróży mandatu (czyt. "łapówki") policjantom na drodze jeszcze bardziej wpływa na nasze doznania podróżnicze.
Z Da Nang lecimy do Kuala Lumpur, gdzie mamy przesiadkę z noclegiem.
Miasto jest azjatycko metropolitalne, pomiędzy licznymi drapaczami chmur wkomponowanych jest co rusz kilka starych budynków o niższych kondygnacjach. Na pierwszy rzut oka podoba nam się, że jest czysto i zielono. Mijamy dużo skwerów pomiędzy sygnalizacjami świetlnymi albo przejściami między zabudowaniami.
Trafiliśmy na jakiś festiwal sportowy w centrum z późniejszym pokazem świetlnym setek dronów na niebie.
Podziwiamy jedne z najwyższych wieżowców bliźniaczych Petronas Twin Towers, potem idziemy pieszo kilka kilometrów, żeby zobaczyć drugi bądź trzeci najwyższy budynek świata - Merdeka 118.
Po drodze mijamy ulice fast foodów, barów i muzyki na żywo.
Cieszymy się, że możemy odkrywać Azję kawałek po kawałku. Kraje, które do tej pory tutaj zwiedziliśmy mają wiele wspólnych aspektów, ale dostrzeganie i wynajdywanie różnic sprawia nam ogromną przyjemność.
***
N.Verde