25 grudnia 2024
Palawan: El nido, Port Barton
Docieramy do głównego lotniska wyspy w miejscowości Puerto Princessa. Jest wieczór, więc kierujemy się pieszo - pomimo nawoływań taksówkarzy- w stronę wyjazdu z lotniska, bowiem nasz hotel oddalony jest niecały kilometr drogi od niego. Na miejscu wita nas absolutnie miła i przyjazna właścicielka drewnianego przybytku, gdzie fotele są z bambusa, dekoracje z wikliny, wokół pełno roślin i piękny ogród wewnętrzny przy patio. Cóż z tego uroku, gdy o 6-tej rano budzi nas szarżujący po naszych łóżkach, ścianach i podłodze gigantyczny karaluch ze skrzydełkami, który na widok zaświeconego światła włącza (jak to mówi Witek) "turbo" i wtedy już nie wiadomo, w którą stronę wyceluje i czy lepiej uciekać, czy też próbować dzielnie stawiać opór białym prześcieradłem.
***
Po śniadaniu wsiadamy na wynajęty skuter i pełni marzeń ujrzenia na wyspie rajskich obrazków z Internetu, w dobrym humorze wpisujemy destynację: El nido.
5h później docieramy na miejsce i żałujemy wynajęcia skutera :)
Cdn.